Pogórze Górne. Budowa osiedla.
Nie pamiętam, który to był rok. Wydaje mi się, że połowa lat 80-tych. Dla mnie 6/7 klasa podstawówki. Rodzice dostali mieszkanie na Pogórzu. Co kilka tygodni spacerowaliśmy w tamte okolice obserwować postęp budowy. Pamiętam, że na samym początku stały tam 2 a może 3 bloki w tym nasz na ul Szpunara 7. Poza nimi dookoła były jedynie pola uprawne, lasy i jednopasmowa droga asfaltowa w której więcej było dziur niż samego asfaltu. Jak już się wprowadziliśmy do nowego domu to klimaty przypominały trochę te z filmu Alternatywy 4. Krzywe ściany, nie działające albo cieknące krany, częste braki prądu… To były czasy w których autobusy zatrzymywały się na swoich przystankach niekoniecznie o wyznaczonych godzinach, więc chcąc się dostać zimą do centrum Gdyni trzeba było na przystanku być 20 minut wcześniej ot tak na wszelki wypadek. Jak była obsuwa to można było tam postać i godzinę. Byłem wtedy dzieckiem. Po między blokami nie było jeszcze placów zabaw, więc bawiłem się z rówieśnikami na jednym, wielkim placu budowy. Było super ciekawie. Można było na przykład wpaść do głębokiej dziury z błotem aż po pas, można było włóczyć się popołudniami po blokach w których nie było jeszcze drzwi ani okien. Można było też posiedzieć w kabinie spychacza albo próbować pojeździć koparką. Nie udawało nam się co prawda uruchomić silnika ale działał rozrusznik. To wystarczało, żeby wprawiać w ruch wielkiego potwora :) W spychaczu natomiast było odwrotnie. Uruchomiliśmy silnik - ale potem uciekliśmy ze strachu :). Jak to na każdej budowie a zwłaszcza w tamtych latach, wszędzie walało się mnóstwo materiałów budowlanych. Chodziliśmy często zbierać deski z których potem budowaliśmy podziemne ziemianki. Nazywaliśmy je “bunkrami”. Konstruowaliśmy je w ukryciu i wielkiej tajemnicy przed rodzicami i kolegami, których mniej lubiliśmy - ale i tak zawsze, wszyscy wiedzieli gdzie nas szukać a mama wiedziała z którego okna wołać na obiad. Budowa pojedynczego obiektu zajmowała nam około tygodnia. Spędzaliśmy tam wtedy w zasadzie całe dnie ale kiedy bunkier był już ukończony i obsypany ziemią to sporadycznie tylko przebywaliśmy w środku. Dziwne. Blisko domu był stromy stok prowadzący aż do ulicy Żelaznej. Zimą zjeżdżaliśmy tam na sankach i generalnie na wszystkim co można było znaleźć na budowie. W pobliżu wiejskiego G-Su był też złomowiec na którym można było znaleźć przednią pokrywę silnika samochodu w dobrym stanie. Zjeżdżaliśmy więc na takich maskach samochodowych ze stromego stoku osiągając przy tym zawrotne prędkości. Możliwości sterowania/skręcanie raczej nie było więc często wbijaliśmy się w okoliczne krzaki ale jakimś cudem strat w ludziach nigdy nie było. Na osiedlu był 1 sklep spożywczy średniej wielkości, kiosk ruchu i tak zwany “warzywniak” w którym zawsze stało się w długiej kolejce. Początkowo chodziłem do wiejskiej szkoły na pogórzu. Latem od czasu do czasu nauczycielka zabierała nas na pola pomagać okolicznym rolnikom przy żniwach. Jesienią pomagaliśmy im też przy wykopkach ziemniaków i prostych pracach porządkowych - oczywiście w ramach zajęć lekcyjnych. Jak oddano do eksploatacji wieżowiec obok ul Szpunara 7 to poznaliśmy nowy sposób na ekstremalne zabawy gdyż w wieżowcu były już windy. Żadna to frajda jeździć w kabinie jak normalni, cywilizowani ludzie, więc otwieraliśmy często drzwi nad kabiną windy (piętro wyżej) i jeździliśmy na windzie do góry i na dół po kilka razy. Teraz takie klimaty ogląda się głównie w filmach akcji. Osiedle budowało się długo. Bloków przybywało. Pomysłów na ciekawe zabawy również. Po kilku latach zbudowali też szkołę. Niestety nie było już tam takich fajnych klimatów jak w tej wiejskiej.
Kilka zdjęć z tamtych czasów:
Po lewej blok Pruszkowskiego 8. Po prawej Horyda 32. Pomiędzy blokami widać budowę przedszkola i 3 kolejnych bloków mieszkalnych za którymi jeszcze pola uprawne.


Horyda 32. Przed nim ogromny pusty plac. Mieliśmy nadzieję, że zrobią tam plac zabaw, mini park lub teren rekreacyjny ale po kilku latach postawili tam kolejny blok Szpunara 11


4 kolejne zdjęcia - Szpunara 11 w budowie



To samo ujęcie co na zdjęciu 1 zrobione po kilku latach. W oddali postępująca rozbudowa blokowiska.

Górki, dołki, dziury… nasz plac zabaw przed domem.

Koparka, którą często się bawiliśmy. Na wprost nie oddany do eksploatacji blok Szpunara 1 a po prawej Szpunara 4

Szpunara 6. W oddali na dole budowa zajezdni autobusowej.

Szpunara 6


